środa, 14 sierpnia 2013

O zapuszczaniu włosów słów kilka.

Joł!

Zapuszczanie włosów to moja ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Ja leżę na łóżku i gapię się w sufit, a one rosną... i rosną...i rosną...

 Ale co zrobić, żeby rosły trochę szybciej? Czy jest to możliwe, żeby jakoś ten proces przyspieszyć? Okazuje się, że tak. Posłuchajcie.

Jest kilka czynników, które porost włosów mogą wspomóc i najlepiej wybrać sobie z poniższej listy dwa i stosować je codziennie. Do wyboru mamy:


1. Wcierki

Wcierki stosuje się po każdym myciu głowy, a najlepiej codziennie. Dzielimy włosy na sekcje, spryskujemy przy samej skórze i delikatnie wcieramy. Stosowałam w swoim życiu dwie wcierki, czyli Jantar (ok. 7zł w Astorze) i wcierkę z Green Pharmacy (ok. 7 zł w Rossmanie). Pobudzają one krążenie krwi na głowie, a w swoim składzie mają zwykle naturalne wyciągi z ziół, które dobrze odżywiają skórę głowy. Każda z nich starczyła mi na ok. 3-4 tygodnie codziennego wcierania.







Jantar - mgiełka do włosów nawilżająco-ochronna


Jantara nie polecałabym osobom z wrażliwą skórą głowy, bo zawiera alkohol wysoko w składzie, poza tym akurat moje włosy lekko przetłuszcza. Pachnie jak męskie perfumy, ale zawiera filtr przeciwsłoneczny, czyli na lato jak znalazł. 




Green Pharmacy - Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu

Ta wcierka to mój faworyt. Ma piękny, ziołowy zapach, nie przetłuszcza włosów i w składzie ma same czyste wyciągi z ziół. Od niej zaczęłam swoją wcierkową przygodę i chyba przy niej zostanę już na dobre.


Jeśli ktoś lubi majsterkować, to podobną wcierkę można zrobić samemu. Na przykład z kozieradki. Wystarczy kupić nasiona kozieradki (w sklepie zielarskim, kosztują jakieś 2-3zł), zalać dwie łyżki nasion 3/4 kubka gorącej wody i zostawić do ostygnięcia. Po ostygnięciu odcedzić fusy i przelać płyn do buteleczki z atomizerem. Trzymać w lodówce max. 3 dni. Ja osobiście nie mam cierpliwości do takich spraw i wolę wcierać gotowca ze sklepu :P Poza tym niemiłosiernie to śmierdzi rosołem.





2. Zabezpieczacze końcówek

Bardzo dobrym pomysłem jest też zabezpieczenie końcówek włosów, aby nie musieć ich co chwilę podcinać. Zapobiegnie to łamaniu się włosów, rozdwajaniu itp. A wiadomo - im rzadsze wizyty u fryzjera, tym dłuższe włosy. Oczywiście nie mam tutaj na myśli półrocznych przerw w chodzeniu do fryzjera, ale jeśli dobrze zabezpieczymy końcówki, to możemy podcinać włosy spokojnie raz na trzy miesiące.

Wybierając produkt, który chcemy nałożyć na końcówki warto zwrócić uwagę na skład. Najlepiej żeby nie było tam alkoholu, bo uzyskamy efekt odwrotny do zamierzonego. Ponadto do takich zadań świetnie nadają się silikony, więc wszystkie składniki z końcówką 
'-cone' są mile widziane. Pokazuję na zdjęciu przykładowe bomby silikonowe, które nakładam na końcówki z dobrym rezultatem. W zasadzie większość odżywek drogeryjnych bez spłukiwania tutaj się spisze, ale również oleje, np. kokosowy. Przypominam aby raczej nie nakładać takich specyfików na całą długość, bo można sobie łatwo obciążyć włosy przez co będą smętne i oklapnięte.




3. Drożdże

Oj, z tymi drożdżami to jest trochę zachodu, ale akurat u mnie przyniosły najlepsze efekty, bo w przeciągu miesiąca codziennego picia włosy urosły mi ok. 3 cm.  

Są dwie wersje picia drożdży. Jedna jest smaczniejsza - z wykorzystaniem blendera i banana, a druga... no cóż, druga jest mniej smaczna.


Jak to zrobić?

Odciąć 1/4 kostki drożdży, skruszyć i wrzucić do kubka. W międzyczasie ugotować 3/4 szklanki mleka i takim wrzącym mlekiem zalać drożdże. Uwaga! To bardzo ważne, żeby drożdże zalać wrzątkiem, bo inaczej się nie zabiją i mogą się sfermentować w brzuchu, a to oznacza katastrofę!









Ok, kiedy drożdże wystygną to można je wypić. I to jest ta mniej smaczna wersja, bo mleko nie do końca niweluje smak drożdży. W razie czego można użyć mleka owsianego/ryżowego albo po prostu wody, ale wówczas smak jest nie do zniesienia. Ja natomiast tuninguje ten przepis, wlewam ostudzone drożdże do blendera i dodaję banana ( mój wygląda bardziej na banana z Czarnobyla, ale nvm) i to jest ta lepsza opcja.








(tutaj akurat dodałam jeszcze trochę płatków owsianych)



Po dodaniu banana otrzymujemy po prostu koktajl bananowy, który już praktycznie całkiem nie cuchnie drożdżami. Jeśli macie blender, to zdecydowanie polecam tę wersję, bo  jest bardziej do przeżycia. Do takiego koktajlu zawsze można dodać jakieś inne ulubione owoce, żeby całkiem zabić posmak.

Tak przygotowany napój należy pić codziennie przez miesiąc. Wg. mnie to najtańsza i najbardziej efektywna kuracja. 


4. Koktajl jabłkowo-pietruszkowy

To też raczej coś dla posiadaczy blendera. Przepis jest prosty i wspominałam o nim na blogu TUTAJ. Należy wybrać średniej wielkości jabłko i pęczek pietruszki. Po umyciu, składniki wrzucić do blendera i tak przygotowany  koktajl najlepiej pić codziennie. Można do niego wycisnąć sok z połówki cytryny, albo dodać wody dla uzyskania lepszej konsystencji. Ten koktajl to bomba witaminowa dla włosów: pietruszka w nim zawarta zawiera więcej witaminy C niż każda cytryna, a jabłko ma w sobie przeciwutleniacze, które dłużej utrzymają włosy w dobrym stanie.




To wszystko, co mam w zanadrzu jeśli chodzi o porost włosów. Sama intensywnie zapuszczam kudły po impulsywnym ścięciu do połowy szyi ponad rok temu i przy stosowaniu tych specyfików naprawdę cały proces przebiega szybciej, dlatego polecam z ręką na sercu,


XoXo, Catwoman



PS Muszę się pochwalić, że mam nową kosmetyczkę z Empiku, którą upolowałam za 14,99 zł. Kojarzy mi się z Pulp Fiction, więc musiałam ją mieć ; ) Będzie idealna na moje wakacje w Sopocie, na które właśnie się pakuję ;)


4 komentarze:

  1. Ja na końcówki używam oleju kokosowego, jest rewelacyjny. Bardzo przetłuszcza wiec nakładam na końcówki na noc, po czym rano myje włosy :) Trzeba tez pamiętać o zabezpieczeniu poduszki ręcznikiem, bo rano obudzimy się widząc na niej tłuste plamy.. Mimo tego olej kokosowy genialnie nawilża, regeneruje i odżywia włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Ponadto jest dobry i na włosy i na patelnię ;D

      Usuń
  2. Nie wiem czy jesteś fanką tabletek, ale polecam też Vitapil :) na stronie można wiele o nim poczytać http://www.vitapil.pl/ Ja mam wieeeeeeeelki problem z wypadaniem włosów, raczej MIAŁAM :) bo korzystam już z drugiego opakowania Vitapilu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o nim, ale narazie podratowałam włosy pietruszką i drożdżami :P Za to jak już mi się nie będzie chciało tego wszystkiego przygotowywać to wypróbuje te tabletki, bo jednak to duża oszczędność czasu, niż blendowanie itp. ;p Dzięki :)

      Usuń